Nachodzą mnie czasem myśli, że czas najwyższy zrobić porządek z tymi niesfornymi dzieciakami.
Czas, żeby każde z nich miało swoje obowiązki i z nich się wywiązywało.
Nie jest co prawda tak, że moje dzieci nic nie robią. Owszem czasem pomagają, córa śmieci wyniesie, z psem wyjdzie. Młodszy to tu coś zrobi, to tam, posprząta czasem w swoim pokoju.
No właśnie wszystko czasem. Jak im przypomnę trzy razy, kilka razy poproszę, potruję, ponarzekam...
A może by tak sami zechcieli? Z własnej nieprzymuszonej woli, z poczucia obowiązku?
Tak powstała inicjatywa spisania na kartce swoich żalów i wymagań. Wiem, wiem Myszor jeszcze czytać nie potrafi, ale jak mu będę codziennie czytać taką listę przed snem, to może zapamięta. Może Mysza choć raz dziennie rzuci okiem na listę i zrobi coś dobrego dla domu.
Cóż, zawsze warto chociaż spróbować.
Lista dla Myszy (lat 8)
Lista dla Myszora (lat 4)
Zamierzam takie listy (wielkości A4) oprawić w ramki i powiesić na honorowym miejscu w każdym z myszowych pokoi.
Co myślicie o takich listach? Może dodalibyście coś do nich, a może czegoś jest za dużo? Jestem ciekawa waszych opinii.
A może ja tylko się łudzę, że coś się zmieni...
Follow my blog with Bloglovin