Mam mały przedpokój. Malutki wręcz.
I to nie dlatego, że tak wyszło. Z rozmysłem szukałam mieszkania, w którym to pomieszczenie nie jest okazałe. Mieszkania z otwartą przestrzenią, do którego wchodzi się i już jest się w salonie lub w kuchni. Takiego, w którym każdy mógłby się czuć jak u siebie.
Niestety wszystko ma swoją cenę.
Mały przedpokój to ciasne wejście, mało miejsca na przechowywanie i nie dużo na ozdoby.
Jakie są moje sposoby aby wykorzystać tą przestrzeń maksymalnie?
1. Wieszaczki na klucze wewnątrz szafy.
Klucze zawsze były problemem. Głównie walały się bez ładu i składu, a jak przyszła pora wychodzenia następował etap gorączkowych poszukiwań. Wieszaczka na klucze nie było gdzie powiesić, zresztą i tak większość wyglądała dość szpetnie. No więc mój ślubny wymyślił, żeby powiesić je w szafie. Rozwiązanie idealne w swojej prostocie. Wszystko na miejscu i nie razi w oczy.
2. Duże lustro
To pomysł mojej kuzynki, która pomagała nam przy projektowaniu. Lustro świetnie powiększyło przestrzeń. A jaki komfort w przeglądaniu.
3. Miejsce do siedzenia
Nad tym trochę myślałam. Nie chciałam ciężkich krzeseł, dużej ławki czy innych mebli. W takim małym wnętrzu potrzebowałam czegoś lekkiego. I padło na te worki. Wygląda dobrze, dzieci zachwycone. A jak się sprawdzi w praktyce, jeszcze nie wiem. Dzisiaj dostałam :)
4. Szafki aż do sufitu
To również pomysł niezastąpionej kuzynki-projektantki. Cóż można dodać, baaaardzo praktyczne.
5. Kącki na szpargały i miejsce na ozdoby
Długopisy, kremy, karteczki do notowania, kalkulator...gdzieś to trzymać trzeba. U nas w tym celu powstało specjalne okienko zwane przez domowników akwarium. Zmieściła się w nim również ozdoba - pamiątkowe zdjęcie z czasów zamierzchłych.
Poza zdjęciem ozdób jest niewiele. Napisy na ścianie (nawiązujące do bloga, a jak :)) oraz drewniany napis na półce. I tyle, więcej nie potrzeba.
Urządzanie przedpokoju tym samym uważam za zakończone.
Follow my blog with Bloglovin