wtorek, 15 kwietnia 2014

5 rzeczy, których nie zrobię swoim dzieciom


Nie łatwo nie popełniać błędów wychowawczych. I czy to w ogóle możliwe?

Ale każdy z nas był przecież dzieckiem i w głębi duszy wie. Wie, jakie sytuacje, choć śmieszne z perspektywy dorosłych, mało istotne, bądź po prostu niezbędne, w oczach dziecka już takie błahe, zabawne i oczywiste być nie muszą. Urastają do rangi prawdziwych problemów, i długo nie dają o sobie zapomnieć.
Nie zapominajmy więc, podziękujmy za nie rodzicom  i starajmy się nie serwować tego soim pociechom.


O czym ja pamiętam? Oto 5 "błędów", których nie popełnię dzięki temu, że popełnili je moi najbliżsi.
1. Zjedz za zdrowie mamy/taty/babci

Być może jest to skuteczna metoda na niejadka, zwłaszcza jak ma w sobie pokłady miłości, empatii i pokory. Ale czy zdajecie sobie sprawę jakie emocje targają wtedy dzieciakiem? To prawdziwy dramat jest przecież. No bo wpychać w siebie jedzenia już na prawdę nie może, czuje jak mu wszystko do gardła podchodzi, a tu taka odpowiedzialność na nim ciąży... A co jak nie zje, może mama się rozchoruje, naprawdę?
Nie róbcie tego dzieciom, nie warto!
2. Zawiń nogi w gazety, włóż w reklamówki.

To patenty zdaje się moich dziadków. Wiem, że nie zawsze można wszystko przewidzieć, pogoda czasem zaskoczy. Wiem, że nie zawsze ma się wszystko pod ręką. Ale jak sobie przypomnę te nogi w tych gazetach, czy reklamówkach od razu mi cierpnie skóra. Ten szelest, ten ruszający się razem z nogą kawałek czegoś...
To jest po prostu okropne uczucie!

3. Na przyszłość będzie papier.

A chodzi tu o zajęcia dodatkowe. Wiadomo, że żeby się czegoś nauczyć, trzeba poświęcić trochę czasu. Nie od razu Rzym zbudowano. Ale jak dziecko stwierdzi, że to nie jego bajka to nic tego nie zmieni. A jak trafi na panią nauczycielkę, która jeszcze dobitnie mu powie, że się nie nadaje, to nie będzie nic z tego podwójnie. Walka o zakończenie pewnego poziomu edukacji i dyplom sprawi, że nie odkryje innych talentów, być może w nim drzemiących.
Myślę, że warto jednak pozwolić dzieciom odkrywać świat po swojemu!

4. No powiedz to wreszcie

Czasami rodzice nie mogą zrozumieć, że jest takie jedno, jedyne słowo, którego dziecko po prostu nie potrafi jeszcze powiedzieć poprawnie. Możecie powtarzać, tysiąc razy, dwa tysiące nawet i nic. W końcu niektórzy stawiają na mały szantaż, ot drobiazg niby - jak nie powiesz to... (nie ważne co, ale ważne, żeby zależało).
Pamiętam jak dziś, swoje słowo. Zebrałam się w sobie i po takim szantażu, ze łzami w oczach powiedziałam je poprawnie. Udało się, przestałam przekręcać, ale scenę, emocje i łzy pamiętam do dziś.
Chyba jednak nie warto poganiać naszych dzieci, za taką cenę!

5. Zostaniesz jedynakiem

Pewnie w dzieciństwie większości jedynakom nie brakuje rodzeństwa.Są koleżanki, przyjaciółki, znajomi, koledzy... Jest z kim poszaleć, jest komu się zwierzyć. A jeśli do tego mama jest świetną przyjaciółką, to czegóż chcieć więcej? Ale jedynak  głębi ducha zazdrości tym którzy mają rodzeństwo. A im jest starszy, im bardziej przyjaźnie okazują się być nietrwałe, tym zazdrości mocniej.
Bo więzi krwi są magiczne i są na zawsze. Nie zabierajmy tego naszym dzieciom!

Wiem, że ja również nie jestem matką idealną i popełniam masę błędów , ale tych akurat już nie popełnię. Kochani rodzice, moje dzieci wam za to dziękują.

Follow my blog with Bloglovin

28 komentarzy:

  1. Z tymi zdjęciami gotowymi to my tak mieli w dzieciństwie brat grał nałogowo w piłkę ale rodzice nie zapisali go na zajęcia bo mię warto teraz im to wspomina, mój syn gra w piłkę i robi postępy, teraz już nie przypomina baletnicy tylko szkieleta dobrze latającego za piłką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. na co ten patent z gazetami? pierwsze słyszę o czymś takim? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mróz, śnieg, przemoknięte stopy, zresztą sama nie wiem, bo jak dorosłam to "zapomniałam"

      Usuń
  3. ja niestety jestem jedynaczką i bardzo mi z tego powodu zawsze było smutno..:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Z ostatnim sie nie zgadzam, dla mnie jedynaczki wychowującej jedynaka to brednie:). Co do szelestu worków i gazet, pamietam worek na głowie jak wracałam z babcia z miasta. Nigdy więcej:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mojej mamy jedynaczki też to nie był problem. A ja patrząc na innych żałuję.

      Usuń
    2. Nie jestem jedynaczką. Ale nie ciesze się z tego. Nie mam dobrego kontaktu z siostrą... Bywa.
      Moja córka będzie jedynaczką. Z różnych powodów... Bywa.

      Usuń
  5. nie wiem o co chodzi z tymi gazetami i workami, nigdy tego nie doświadczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczególnie 3 mi leży na duszy ... mam jakąś antymanię dyplomów, szkół, ocen i podobnych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niektórych sama doświadczyłam o niektórych przeczytałam pierwszy raz :) Ale jak będę mieć dziecko to dzięki tobie już wiem jakich jeszcze błędów nie powielać :) Bardzo przydatny post :) Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęciłaś mnie początkiem, postanowiłam czytać dalej ;) Dzieci jeszcze nie mam, ale warto przeczytać to na przyszłość ;) Zjedz za mamę, tatę- przerabiałam na sobie ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bym dopisała jeszcze wiele innych. Właśnie dzięki swoim rodzicom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie będę grała na emocjach dziecka i nie będę wzbudzała w nim wyrzutów sumienia aby coś osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj,miałabym swoją piątkę zapewne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie każdy ma taką swoją piątkę

      Usuń
  12. Punkt pierwszy - jestem jak najbardziej ZA! Byłam niejadkiem i wiem jaka to masakra jeść na siłę. Moje dzieci też były niestety niejadkami i były momenty, że naprawdę bałam się o nie, bo jednak człowiek generalnie musi coś jeść, żeby żyć, a one najchętniej nie jadłyby nic... Strasznie trudno wychowuje się niejadki i rozumiem, dlaczego mama mnie katowała.
    No i punkt ostatni - jestem jedynaczką i brak rodzeństwa zaczął mi doskwierać dopiero, kiedy urodziłam już swoje dzieci. Obserwowałam relacje w rodzinie męża, to jak ich trójka się fajnie wspiera, a ja nie mam nikogo tak bliskiego i czasami jest mi wręcz smutno z tego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Musiałam jeść zawsze wszystko to co było na talerzu, tego nigdy nie zrobię córce :)

    OdpowiedzUsuń
  14. o 2 pkt nie słyszałam.
    przez całe dzieciństwo kłóciłam się z bratem i bardzo chciałam być jedynaczką... teraz to się zmieniło. doświadczam tej magii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, czyżbym była jedyną osobą na świecie tak "katowaną"?

      Usuń
  15. Strasznie bym chciała dać Bubci rodzeństwo :(

    OdpowiedzUsuń
  16. punkt pierwszy - dokładnie tak!
    i jeszcze.... duuuużo innych.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja z dzieciństwa najbardziej pamiętam "pij mleko bo ..." "jedz mięso ...", a jak się okazuje to mleko być może tylko mi szkodzi (mam łuszczycę), a bez mięsa przecież da się żyć, po latach dopiero nabrałam na nie ochoty.

    Pamiętam jeszcze jedną sytuację. Byłam u koleżanki, zaniosłam jej lekcje, bo chorowała. Nigdy nie zapomnę tego jak mama tej koleżanki, ciągle i na okrągło powtarzała "zobacz jak Ula pięknie pisze", "nie mogłabyś i ty się wziąść do nauki, zobacz Ula dostała 5, a ty 3" ... I tak ją przyrównywała do mnie, ciągle wytykając jej, że jest gorsza. Ja jako może 10letnie dziecko widziałam/czułam jak bardzo przykro jest tej mojej koleżance, a jej mama jakby oczu nie miała i rozumu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, jest mi bardzo miło.

Bardzo Was proszę jednak o nie umieszczanie w treści komentarza jakichkolwiek linków reklamowych. Wszystkie podlinkowane komentarze zostaną usunięte (chyba, że link dotyczyć będzie merytorycznie komentowanego wpisu).
Dziękuję za wyrozumiałość.