Nie łatwo nie popełniać błędów wychowawczych. I czy to w ogóle możliwe?
Ale każdy z nas był przecież dzieckiem i w głębi duszy wie. Wie, jakie sytuacje, choć śmieszne z perspektywy dorosłych, mało istotne, bądź po prostu niezbędne, w oczach dziecka już takie błahe, zabawne i oczywiste być nie muszą. Urastają do rangi prawdziwych problemów, i długo nie dają o sobie zapomnieć.
Nie zapominajmy więc, podziękujmy za nie rodzicom i starajmy się nie serwować tego soim pociechom.
O czym ja pamiętam? Oto 5 "błędów", których nie popełnię dzięki temu, że popełnili je moi najbliżsi.
1. Zjedz za zdrowie mamy/taty/babci
Być może jest to skuteczna metoda na niejadka, zwłaszcza jak ma w sobie pokłady miłości, empatii i pokory. Ale czy zdajecie sobie sprawę jakie emocje targają wtedy dzieciakiem? To prawdziwy dramat jest przecież. No bo wpychać w siebie jedzenia już na prawdę nie może, czuje jak mu wszystko do gardła podchodzi, a tu taka odpowiedzialność na nim ciąży... A co jak nie zje, może mama się rozchoruje, naprawdę?
Nie róbcie tego dzieciom, nie warto!
2. Zawiń nogi w gazety, włóż w reklamówki.
To patenty zdaje się moich dziadków. Wiem, że nie zawsze można wszystko przewidzieć, pogoda czasem zaskoczy. Wiem, że nie zawsze ma się wszystko pod ręką. Ale jak sobie przypomnę te nogi w tych gazetach, czy reklamówkach od razu mi cierpnie skóra. Ten szelest, ten ruszający się razem z nogą kawałek czegoś...
To jest po prostu okropne uczucie!
3. Na przyszłość będzie papier.
A chodzi tu o zajęcia dodatkowe. Wiadomo, że żeby się czegoś nauczyć, trzeba poświęcić trochę czasu. Nie od razu Rzym zbudowano. Ale jak dziecko stwierdzi, że to nie jego bajka to nic tego nie zmieni. A jak trafi na panią nauczycielkę, która jeszcze dobitnie mu powie, że się nie nadaje, to nie będzie nic z tego podwójnie. Walka o zakończenie pewnego poziomu edukacji i dyplom sprawi, że nie odkryje innych talentów, być może w nim drzemiących.
Myślę, że warto jednak pozwolić dzieciom odkrywać świat po swojemu!
4. No powiedz to wreszcie
Czasami rodzice nie mogą zrozumieć, że jest takie jedno, jedyne słowo, którego dziecko po prostu nie potrafi jeszcze powiedzieć poprawnie. Możecie powtarzać, tysiąc razy, dwa tysiące nawet i nic. W końcu niektórzy stawiają na mały szantaż, ot drobiazg niby - jak nie powiesz to... (nie ważne co, ale ważne, żeby zależało).
Pamiętam jak dziś, swoje słowo. Zebrałam się w sobie i po takim szantażu, ze łzami w oczach powiedziałam je poprawnie. Udało się, przestałam przekręcać, ale scenę, emocje i łzy pamiętam do dziś.
Chyba jednak nie warto poganiać naszych dzieci, za taką cenę!
5. Zostaniesz jedynakiem
Pewnie w dzieciństwie większości jedynakom nie brakuje rodzeństwa.Są koleżanki, przyjaciółki, znajomi, koledzy... Jest z kim poszaleć, jest komu się zwierzyć. A jeśli do tego mama jest świetną przyjaciółką, to czegóż chcieć więcej? Ale jedynak głębi ducha zazdrości tym którzy mają rodzeństwo. A im jest starszy, im bardziej przyjaźnie okazują się być nietrwałe, tym zazdrości mocniej.
Bo więzi krwi są magiczne i są na zawsze. Nie zabierajmy tego naszym dzieciom!
Wiem, że ja również nie jestem matką idealną i popełniam masę błędów , ale tych akurat już nie popełnię. Kochani rodzice, moje dzieci wam za to dziękują.
Follow my blog with Bloglovin