wtorek, 3 grudnia 2013

Jak przeżyć Andrzejki

Największa radość dziecka - spotkanie z koleżanką. A już spotkanie z kilkoma koleżankami na raz to istne spełnienie marzeń.

Andrzejki dla 7 latków, uff..... przeżyliśmy. Co prawda pozbyliśmy się przy okazji pięknego wazonu, ale ostatecznie wszyscy są cali. Nawet pies, chociaż przyznam, że łatwo nie miał...

Jak tego dokonaliśmy?
Podstawa to plan imprezy, a na Andrzejki najlepiej taki z wróżbami.

Dlatego poniżej przedstawiam Wam sprawdzony, gotowy plan 3 godzinnej imprezy dla dzieciaków. Tylko nie mówcie, "że musztarda po obiedzie", na przyszły rok jak znalazł.

1. Zaczynamy od zabawy z butami. Dla Naszych celów trochę ją zmodyfikowaliśmy. 7 letnie dziewczynki wcale już nie marzą, żeby szybko wyjść za mąż. Można by nawet rzec, że wręcz przeciwnie. Dlatego każdy marzenie sobie po cichu pomyślał, a wygrany ma doczekać jego spełnienia.

2. Liczymy z daty urodzenia magiczną cyfrę. Nie musicie czytać charakterystyki. Dzieciakom wystarczy sama frajda odkrywania, że każdy ma jakąś szczęśliwą cyfrę. A do tego jeszcze szkolą się z dodawania :)

3. Zabawy dowolne, to najtrudniejszy punkt programu. Niestety obowiązkowy. Niepisana zasada - Im więcej ADHD tym krócej.

4. Kolorowanki, na ukojenie nerwów rodziców. Dobra kawa, gazetka i odrobina spokoju. Tylko dlaczego ten punkt kończy się tak szybko.

5. Lanie wosku, to gwóźdź programu. Mamy szczęście, każdemu trzeba pomóc. Czas leci a dzieci karnie stoją w kolejce. Po laniu wosku jest jeszcze czas na odczytywanie figur z cieni. Spokojnie przeżyjemy w ten sposób jakąś godzinę całej imprezy.

6. Zabawy dowolne i rozejście się dzieci do domu. Niestety punkt z baaardzo długim ogonem.

7. Lampka wina dla rodziców. Za ten trud warto zafundować sobie odrobinę luksusu.

7 komentarzy:

  1. Kiedyś pomagałam przy organizacji takich zabaw. Wróżenie (wszelkiego rodzaju) było najlepsza atrakcją. i rozmaite "magiczne" zabawy. Oczywiście lanie wosku to od zawsze gwoźdź programu! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie te atrakcje, to by dom rozniosly

      Usuń
  2. Gratulacje ! ja z moimi nerwami nie dała bym rady:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mojemu Maluchowi nie podeszło lanie woskiem. Za to my z mężem świetnie się bawiliśmy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odwrotnie jak u Nas, bo dzieci szczęśliwe, za to my pól dnia dom wietrzyliśmy, bo tatuś kupił jakiś mocno syntetyczny ten wosk :(

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, jest mi bardzo miło.

Bardzo Was proszę jednak o nie umieszczanie w treści komentarza jakichkolwiek linków reklamowych. Wszystkie podlinkowane komentarze zostaną usunięte (chyba, że link dotyczyć będzie merytorycznie komentowanego wpisu).
Dziękuję za wyrozumiałość.