Nie dalej jak w ostatnim poście skarżyłam się na listopad Podaruj mi trochę słońca.
Miałam nadzieję, że dacie mi jakieś cudowne antidotum na ten miesiąc. Ale tak jak jedna z czytelniczek napisała, chyba trzeba przeczekać. Dlatego grzecznie czekam, (tym razem na koniec zimy) w swoim rozświetlającym makijażu. A tym co mi służy podzielę się z wami.
Puder rozświetlający Face Nico Baggio.
Jego prawdziwa nazwa wymaga łamania języka obcego, bo brzmi Top Mineral Powder, Nie mam nic przeciwko angielskiemu, ale jednak wolę mówić po polsku. A polska nazwa kosmetyku jest zdecydowanie przydługa - Puder Mineralny Połyskujący Wypiekany. Dlatego ja go nazywam po prostu puder rozświetlający.Dystrybutor nie poraża nas mnogością informacji na temat produktu. Ze strony sklepu możemy się dowiedzieć jedynie jaki kosmetyk ma skład, że jest wypiekany, rozświetlający i nadaje się do każdej cery. I piszą też że to hit sprzedaży, co nieco mnie dziwi, bo nie zauważyłam, żeby wiele osób używało tego typu kosmetyków. Ale kto wie...
Puder rzeczywiście wart jest zakupu.
Zamknięty jest w standardowym opakowaniu. Zwykły plastik, od dołu ciemny, z góry przezroczysty.
Od razu więc widać, to co zaskakuje niektórych, czyli biały kolor kosmetyku.
Jednak nie musicie się martwić, ten puder to nie mąka i nie będziecie całe białe po jego zastosowaniu. Po nałożeniu puder jest transparentny. Prawdę mówiąc niemal go nie widać.
Nie matuje, no może troszeczkę
Nie zostawia rozświetlających drobinek
Nie posiada w składzie brokatu
Nie nadaje koloru
Co więc robi? Rozświetla.
Rozświetla w sposób delikatny, nienachalny, moim zdaniem uroczy. Twarz po zastosowaniu kosmetyku jest bardzo naturalna, co mi szalenie odpowiada. Wiele osób mogłoby wręcz powiedzieć, że nie mam na twarzy absolutnie nic.
A jednak pomaga.
Jakimś magicznym sposobem, moja buzia przestaje być szara i zmęczona. Staje się za to promienna, jak wiosenne słoneczko i satynowa jak płatki kwiatów. Co fajne, puder również rozprasza zmarszczki. Oczywiście nie jest tak, że przestają istnieć. Tak dobrze nie ma. Ale stosując go mam zawsze wrażenie jakby mi ktoś odrobinę photoshopa podarował w realu.
Mam nadzieję, że dojrzycie to nieznaczne rozświetlenie na ręce. Sporo się nagimnastykowałam, żeby było widać na zdjęciu.
Puder można stosować na wiele sposobów:
Na całą twarz - to mój sposób na listopad i zimę
Na kości policzkowe, łuki brwiowe, dekolt i ramiona - to mój sposób na wiosnę i lato.
Kosmetyk jest bardzo wydajny. Ten, który widzicie na zdjęciu służy mi już od miesiąca. Zużycia praktycznie nie widać.
Follow my blog with Bloglovin
czy poza Internetem jest dostępny?
OdpowiedzUsuńPoszukaj na stronie lokalnych dystrybutorów, jest kilka miejsc, ale żadne sieciówki.
OdpowiedzUsuńbardzo dobrze,że nie ma drobinek brokatu!
OdpowiedzUsuńPrzydałby mi się taki kosmetyk :-)
OdpowiedzUsuńFajny :)
OdpowiedzUsuńPrzydałyby mi się :)
Bardzo lubię takie rozświetlające produkty:)
OdpowiedzUsuńwygląda świetnie! przydałby się !
OdpowiedzUsuńBrzmi niezwykle kusząco.
OdpowiedzUsuńNie używam pudru, ale jako prezent może być super pomysłem.
OdpowiedzUsuńP.