Tak to jest, że jak człowiek coś dostanie to musi natychmiast z tego skorzystać. Nie ważne okoliczności, nie ważne plany. Trzeba i koniec.
Z naszymi prezentami z blogowe wow też tak było.
Przepyszna krówki od Mamy mniej zapracowanej zostały zjedzone natychmiast, książki zostały przejrzane już w drodze powrotnej od deski do deski. A tutu od NUDA bardzo prosiło się o ubranie.
Ale kto przy zdrowych zmysłach ubrałby tutu do lasu?
Myszy nie straszne były leśne chaszcze, gałęzie i trawy. Tutu musiało być założone i basta. A do kompletu jeszcze korona od Benia. Też prezent z WOW. I mimo, że wstępnie zarekwirował ją król Myszor Pierwszy, to jako łaskawy władca zgodził się na Myszy współrządzenie.
Tym sposobem spacer po lesie odbyliśmy w towarzystwie baletnico-królewny w traperkach.
Uwielbiam takie twory, są takie wdzięczne i takie prawdziwe. Nie wypadało mi więc nic innego, jak uwiecznić to serią zdjęć.
Outfit:
Korona Benia
Chusta Cubus
Kurtka Mango
Tutu Nuda
Buty Stups